Jak część z was wie, byłem ostatnio w kraju słutana, maczety i ayranu – TURCJI.
Moze jak bedzie mi sie chciało to napisze tu co nieco o moich przygodach, jak narazie skupie sie na uchwyconych przeze mnie mistrzach czilu.
Oto pierwsi masterzy – uprawiają czil pod trubuną toru Formuły 1 (jak mawiał klasyk – ‘F1 to sport dla miliarderów. I tego sie trzymajmy’)

Ale prawdziwy BOSS, ukaże sie waszym oczom po rozwinięciu posta…
Ten kolo siedział na jednej z bardziej ruchliwych ulic Istambułu.
Z jednej strony zapierdalał 10 cm od jego ramienia non stop trmavay, z drugiej strony maszerowały prawdziwe tłumy. Co zrobił ten mistrz czilautu? Wystawił swoj kozaki fotelik między te 2 prądy komunikacji ludzkiej, zapalił sobie faje i czilował. Pozajcie prawdziwego słutana chilloutu i jesli macie odwage, spojrzcie mu glęboko w oczy…






Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.
cudowny post, i szczygieł zawitał na bloga£!!!!
super!
boss, faktycznie, boss.
“Z jednej strony zapierdalał 10 cm od jego ramienia non stop trmavay”
ja tam widze 5 cm.
siema Bertu, dobrze zes wrócil bo Alabumma oszalał.
probowal jednym kliknieciem ctrl c ctrl v wkleic CALEGO youtuba na wasza strone. na szczescie w pore powstrzymało go uderzenie krupniokiem wozniaka w tyl glowy!
mistrz.
najlepsze są pudlomoronailowe powiększenia
:D:D:D
“ja tam widze 5 cm.”
chyba masz cos z oczami, ja tam widze 50cm
pewnie to samo mowisz laska jak widza twojego zaganiacza.
laskOM!!!
ja jebiĘ, nie mogłem skumać tego zdania, dobrze, że mi j.a. wytłumaczył.
Pingback: mistrzowie chilloutu #8 « hajlajfloryda blog