Jako, że trochę filmowo się zrobiło to w ramach serii BTB przypominam najgorszą kwestię filmową ever. Pochodzi ona z filmu, który swoim tytułem zdefiniował mój byt na imprezach. Znaczy się “Tough Guys Don’t Dance” w reżyserii Normana Mailera.
Sam mistrz monologu miał lepsze i gorsze chwile w życiu. Ryan O’Neal poza graniem w czymś takim jak poniżej, całkiem nieźle wystąpił pierwszoplanowo u Kubricka. Ale do rzeczy:
ty juz nie kozacz 120 bo zes z deupeice tancowal do rana!!!
czasami zmieniam strategię dla dezorientacji plebsu
taka różnorodność, rozumisz
wiadomo nie
smieszne